Wpisy

  • wtorek, 21 października 2014
    • Panowie muzycy.

      The Soundtrack Of My Life. Jak  można  było zapomnieć  o  Philu  Collinsie?   W okolicach wydania płyty '...But Seriously' był to chyba najbardziej szanowany zagraniczny wokalista,  którego nagrania radiu i TV stanowiły ścieżkę dźwiękowà do wielkich zmian w naszym otoczeniu na przełomie lat 80 i 90. 'Another Day In Paradise' znają wszyscy, ale zaraz po nim na singlu ukazała się ta perła:'I Wish It Would Rain Now'. To jeden z nielicznych,  hitowych utworów  zaczynających się od gitarowego sola. I to czyjego. Pięknie legato Erica Claptona to wstęp do wokalnego popisu Collinsa, który głosem powoli buduje dramaturgię w tej pozornie prostej piosence. Dalej mamy dialog wokalu z gitarà, chwilami wychodzący na pierwszy plan bas i punktujàce bębny aż do wspaniałego finału, gdzie dołącza mocarny chór, Collins wchodzi w wysokie rejestry a gitara Claptona zaczyna łkać. Oj chciałoby się, aby obecnie robiono muzykę dla mas z podobnym wyczuciem.

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      karolpietrzyk1976
      Czas publikacji:
      wtorek, 21 października 2014 14:30
  • wtorek, 07 października 2014
    • POWERPLAY TAMTEGO LATA

      The Soundtrack Of My Life...znowu na wyjeździe.  Jest sierpień 2002 roku. Na polu namiotowym we wsi Sarbia w pobliżu nadmorskiej miejscowości Grzybowo,  pan K.P. po raz pierwszy widzi panią M.S.  Po pewnym czasie coraz trudniej jest mu oderwać  od Niej wzrok. Z tego wyjazdu oprócz pierwszego spotkania i spaceru brzegiem morza, gdy oboje zagadali się tak bardzo, że nie zauważyli,  kiedy weszli na plażę nudystów pan K.P. zapamięta jeszcze piosenkę 'Otherwise' zespołu Morcheeba wyjątkowo często granà w radiu tamtego lata. Po pewnym czasie pani M.S. zostaje panià M.P. a 12 lat po pierwszym spotkaniu oboje wracają razem w to samo miejsce. Towarzyszy im ktoś jeszcze.  Powstaje dobry pretekst, aby przypomnieć ten utwór,  który gdyby nie wydarzenia z 2002 roku nie miałby dla całej trójki większego znaczenia.

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      karolpietrzyk1976
      Czas publikacji:
      wtorek, 07 października 2014 21:12
  • sobota, 27 września 2014
    • Nieuleczalna tęsknota za tandetą.

      The Soundtrack Of My Life...pop z lat osiemdziesiątych.  To chyba pierwszy wyjazdowy odcinek, gdyż piszę z Wielkopolski,  ze stolicy Biedronki-Kostrzyna Wlk. Od wczoraj zaś chodzi za mną piosenka zapomnianej Robin Beck 'First Time'. Wczoraj na uspokojenie po ciężkim dniu zaaplikowałem sobie i małżonce składankę niemodnych piosenek z lat 80 i 90.  Kiedyś,  gdy jeszcze istniało w naszym życiu takie pojęcie jak czas wolny, kompilowałem różne autorskie składanki, według klucza 'fajnie byłoby by mieć ten i ten utwór na razem na jednej płycie, obok siebie'. Teraz nawet nie mamy czasu tego słuchać,  co najwyżej gdzieś tam pobrzmiewa w tle, gdy my dogorywamy. 'First Time' to wspomnienie piętrowe, gdyż najpierw dzięki tej piosence wróciły do mnie zdarzenia sprzed paru lat a potem z czasów,  z których ten utwór pochodzi. Ale fajnie melodyjny pop wtedy robiono. Ten kiczowaty dramatyzm w miłosnych power-balladach,  te natapirowane fryzury i te poduszki na ramionach marynarek.  W takim zestawie nie wróci to już nigdy. Kiedyś wydawało mi się, na fali powrotów muzyki z różnych dekad, że lata 80 nie mają wiele ciekawego do zaoferowania,  że tandeta, obciach i wstyd. Nie doceniałem siły nostalgii. U trzydziesto i czterdziestolatków pojawia się czasem taka nieuleczalną choroba.

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      karolpietrzyk1976
      Czas publikacji:
      sobota, 27 września 2014 20:34
  • sobota, 16 sierpnia 2014
    • Varius Manx nie spełnił nadziei

      The Soundtrack Of My Life...Varius Manx. W pewnym momencie swojej kariery dawali nadzieję na to, że nowy polski pop nie musi być dziadowski ani przaśny. Było to dokładnie 20 lat temu, bo tyle dzieli nas od wydania płyty 'Emu'. A na niej utwór 'Tokyo' - prawdziwa petarda, numer niemal progrockowy. Jest to absolutnie najlepsze nagranie w historii tego zespołu. Świetna kompozycja o porywającej linii melodycznej, do tego zaskakująca dramaturgią i pomysłami aranżacyjnymi. Mamy tu urozmaiconą grę sekcji rytmicznej, precyzyjną, progrockową gitarę (Michał Marciniak!), eksplodujący energią refren i elegancką, oszczędną solówkę. Tak drapieżnie Varius Manx nie zabrzmiał już nigdy później. A szkoda. Słychać, że głos Anety Lipnickiej pasował do ostrzejszego repertuaru i gdyby poszli dalej tą drogą byliby znacznie ciekawszym zespołem. Z całej płyty słuchałem przede wszystkim tej piosenki, najchętniej wtedy, gdy byłem sam w domu. Dawałem tak głośno, że cała ulica słyszała. Co ciekawe w pobliskich blokach prawie nikomu to nie przeszkadzało. Video do 'Tokyo' ma moim zdaniem jeden poważny mankament: gitarzysta gra świetną solówkę a oni pokazują gościa przy fortepianie.
       
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      karolpietrzyk1976
      Czas publikacji:
      sobota, 16 sierpnia 2014 14:00
  • środa, 06 sierpnia 2014
    • Nieaktualna historia miłosna

      The Soundtrack Of My Life...Love Story.  Zdarzyło się komuś, żeby kilka tygodni chodziła za Wami piosenka sprzed ponad 40 lat? Do tego jeszcze z kompletnie zapomnianego filmu? No to bardzo proszę: piosenka 'Where Do I Begin' z filmu 'Love Story'. Każdy ma jakąś swoją. To był film pokolenia moich rodziców. Jeden z tych, na który chodziło się po kilkanaście razy. Ludzie szli do kina i za każdym razem płakali. Projekcja się kończy a tu sala cała we łzach. Ali McGraw i Ryan O'Neal w opowieści  o miłości niemożliwej, która ma swój krótki czas, ale kończy się tragedią. Dawno nie pokazywano tego filmu w żadnej telewizji a szkoda. Może już nieaktualny, zbyt staroświecko romantyczny i w sposobie opowiadania zbyt prosty? A zalanemu łzami widzowi puszczamy jeszcze piosenkę Andy Williamsa. Po tym utworze długo będzie wracał do szarej rzeczywistości. Takich piosenek już nikt nie pisze i nikt w podobny sposób  teraz nie śpiewa. Czasy jakieś takie mniej liryczne. Ale przynajmniej raz w życiu trzeba obejrzeć ten film i posłuchać tego utworu.
       
      
       
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      karolpietrzyk1976
      Czas publikacji:
      środa, 06 sierpnia 2014 10:28
  • poniedziałek, 04 sierpnia 2014
    • Monument muzyki gitarowej

      The Soundtrack Of My Life...Led Zeppelin. O 'Stairway To Heaven' przeczytałem, jeśli dobrze pamiètam, albo w prehistorycznym miesięczniku 'Non Stop', albo w jego kontynuacji 'Rock 'N' Roll. To był początek lat 90. Nie było łatwo ani o kasetę, ani o płytę z tym nagraniem. Ale wkrótce zdobyłem. Zakupiłem wtedy w krótkim czasie pierwsze cztery płyty Led Zep i zacząłem nadrabiać zaległości, bo to jeden z pierwszych składów, po który powinno się sięgnąć, jeśli chce się coś wiedzieć o muzyce gitarowej. Takie były czasy, najpierw o muzyce się czytało a potem trochę trzeba było się nachodzić, żeby zdobyć nagrania. Teraz wystarczy parę razy kliknąć. 'Stairway To Heaven' to jeden z pomników rocka, matka i ojciec wszystkich rozbudowanych kompozycji. Od łagodnej ballady do czadu. Trudno uwierzyć,  że ma już 43 lata. Bez tego nie byłoby  'Bohemian Rhapsody' Queen, 'One' Metalliki, 'November Rain' Guns N' Roses i wielu innych numerów. Bez Led Zep natomiast współczesna muzyka gitarowa wyglądałaby zupełnie inaczej.
       
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      karolpietrzyk1976
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 04 sierpnia 2014 14:27
  • poniedziałek, 07 lipca 2014
    • Prince tak używa gitary...że ciary

      The Soundtrack Of My Life...Prince. Gdy słucham nawet przeciętnej płyty Prince'a nie opuszcza mnie przekonanie, że to geniusz. Prawdziwy artysta, który nawet kiedy błądzi, nie przestaje fascynować. Zawsze jestem ciekaw, co nowego wymyśli.Gra po prostu swoją muzykę, nie uznaje kompromisów, nie podlizuje się masom. Po osiągnięciu oszałamiającego komercyjnego sukcesu w połowie lat 80, nie poszedł dalej tą drogą. Zamiast tego nagrał serię niełatwych płyt i popadł w konflikt ze swoją wytwórnią. Nawet jego najbardziej rozpoznawalna piosenka 'Purple Rain' to trochę antyprzebój. Niby balladka, dobra na składankę 'Love Songs', ale rozpruta przez gitarową solówkę wszechczasów. Gdy zaczyna ją grać, mam ciary na głowie, czuję jak unoszą mi się włosy, dalej mrówy idą  po plecach, pod łopatkami i po czole i  uszach. Ze znanych mi tylko Hendrix grał podobnie-całkowite zespolenie z instrumentem, emocje przechodzą przez gitarę tak, że słuchacza przechodzą dreszcze. Rzadkie przeżycie, rockowi gitarzyści pewnie zazdroszczą.
       
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      karolpietrzyk1976
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 07 lipca 2014 18:19
  • wtorek, 03 czerwca 2014
    • Padają jak ołowiane żołnierzyki

      The Soundtrack Of My Life...Martika. A któż to jest ? - niejeden zapyta. Odpowiedź dla młodszych brzmi: to ona śpiewała w refrenie 'Like Toy Soldiers' Eminema. Odpowiedź poprawna :gwiazda jednego przeboju z 1989 roku.Ale za to jakiego. To bezdyskusyjny, popowy klasyk. Od 25 lat na radiowych playlistach i  wciąż powracający na setkach składanek. Dla mnie to wspomnienie z czasów zanim 'zawodowo' zacząłem słuchać muzyki. To było chyba w programie Marka Niedźwieckiego 'Wzrockowa lista przebojów'. Co piątek wieczór zasiadałem przed telewizorem marki Panasonic kupionym w dewizowym sklepie i z wypiekami na twarzy oczekiwałem porcji muzycznych nowości. Wtedy, u schyłku komuny takich muzycznych programów było dwa, z czego jeden nadawał się do oglądania. To była 'Wzrockowa' właśnie. Małe okienko dachowe na muzyczny świat, w którym działo się mnóstwo ciekawych rzeczy, ale niewiele z nich do nas docierało. Program trwał 30 minut i mieścił 5 a czasem 6 klipów poprzedzanych krótkimi zapowiedziami. Selekcja odzwierciedlała gust prowadzącego, ale program cieszył się wielką popularnością. To tam można było zobaczyć nowe Bon Jovi, Guns N'Roses, Def Leppard, Depeche Mode czy Madonnę. Tam też w TVP debiutowała Martika. 'Toy Soldiers' dał jej światową popularność na 5 minut. Niezły debiutancki album zachęcił wytwórnię do dania Martice większej swobody na drugiej płycie. Ale ambitniejszy materiał nagrany ze wsparciem Prince'a przepadł. Przepadła i Martika, gdyż od 23 lat nie ukazała się żadna jej płyta. A szkoda. Piosenki na debiucie to bardzo przyzwoicie wyprodukowany pop z wieloma chwytliwymi refrenami. Wszystko nieźle zaśpiewane i okraszone atrakcyjnymi klipami. Miała dziewczyna potencjał. Nie ona jedna. Dzisiaj wydobywamy takich z otchłani niepamięci. W przypadku Marty Marrero naprawdę warto.
       
      
       
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      karolpietrzyk1976
      Czas publikacji:
      wtorek, 03 czerwca 2014 10:37
  • środa, 28 maja 2014
    • Cztery dekady w jednym składzie

      The Soundtrack Of My Life...U2. Kolejni    moi   wielcy  bohaterowie czasów nastoletnich. I znów grupa, której dyskografię przestudiowałem w całości i to dziesiątki razy, a niektóre fragmenty pewnie i setki. Dużo nagrali rzeczy, których już pierwsze takty skutkują ciarami. To jeden z nich. Zanim Bono skończy wers 'Is it getting better or do you feel the same?' wracają do mnie chwile, gdy świat był znacznie łatwiejszy do ogarnięcia i gdy miałem znacznie większą ochotę na to, żeby wyjść ze swojej skorupy i nawiązać kontakt z resztą cywilizacji. I znowu 1991 rok, jego druga połowa. W krótkich odstępach pojawiają się takie płyty jak czarny album Metalliki, 'Use Your Illusion', obie części, Guns N'Roses, 'On Every Street' Dire Straits, 'Dangerous' Michaela Jacksona, 'We Can't Dance' Genesis, 'Nevermind' Nirvany i 'Achtung Baby' U2. Słuchało się tego z kaset, na fatalnym sprzęcie, ale z wielkim podnieceniem, chłonąc każdy takt muzyki, która powodowała, że te czasy, które dzisiaj określa się jako trudne, we wspomnieniach jawią się jako 'the time of my life'. Życie się zmieniło a U2 dalej są z nami. Już nie wyznaczają trendów jak na 'Achtung Baby' i 'Zooropa', ale nagrywają płyty, których oczekujemy. Ponad 35 lat w jednym składzie i do tego odpowiedzialny przekaz a nie 'sex, drugs and rock n' roll'. Niedługo nowy album i pewnie znowu zagrają swoje i w tej konkurencji nikt im nie podskoczy.
       
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      karolpietrzyk1976
      Czas publikacji:
      środa, 28 maja 2014 13:17
  • piątek, 16 maja 2014
    • Nic już nie mów...

      The Soundtrack Of My Life...No Doubt. Gdy usłyszałem pierwsze takty 'Don't Speak' natychmiast zerwałem się z fotela i przybiegłem zobaczyć, co tak pięknie gra w telewizji. To jeden z tych numerów, którego słuchasz pierwszy raz i od razu wiesz, że to klasyk. Na ekranie blondynka w sukience w kwiatki i gitarowy skład - spełnienie snu o tym, że Madonna staje na czele rockowego zespołu. Ale Gwen Stefani to po prostu lepsza wokalistka, do tego prawdziwa petarda na scenie. Niestety, ten singiel z płyty 'Tragic Kingdom' mógł wprowadzić słuchaczy w błąd. Zamiast rockowych brzmień, na tym albumie znajdziemy dużo ska, trochę popu, muzyki tanecznej, ale wszystko bez jakiegoś wyraźnego centrum. To zupełnie nie moja bajka. Dalej, czego zapowiedzią była scena sesji zdjęciowej z klipu, Gwen poszła solo. Były udane płyty, ale to był już pop 'na bogato'. W całej jej karierze popis wokalny w 'Don't Speak' jest TĄ prawdziwą perłą.
       
      
       
      
       
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      karolpietrzyk1976
      Czas publikacji:
      piątek, 16 maja 2014 10:38

Tagi

Zakładki

  • Http://autystyczni.blox.pl/html

  • Http://rafalstec.blox.pl/html

  • Https://www.facebook.com/pages/Stowarzyszenie-Rodzice-dla-Szczecina/201741846620437

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa