Wpisy

  • niedziela, 27 kwietnia 2014
    • MROK, BRUD I CZAD

      The Soundtrack Of My Life...Alice In Chains. W tym Seattle to chyba słońca za często nie widzą. Trochę jak u nas. Dlatego grunge trafił tu na dobry grunt. Taka muzyka jak się ma 16 lat - bezcenna. Masz doła bez wyraźnej przyczyny i z tego samego powodu wszystko cię wkurza, to sobie włączasz Alice In Chains. I wtedy jest... jeszcze gorzej. Dostajesz czad, mrok i wykrzyczany ból w trudnej do przyswojenia dawce. Mimo tego, że to jest bardzo interesująca muzyka, to wysłuchanie płyty 'Dirt' w całości jest doświadczeniem traumatycznym. A na końcu mamy 'Would' - antyprzebój. Jest pełzający bas na wierzchu, dwugłos Cantrella i Staley'a, urozmaicona gra perkusisty i ten ociężały gitarowy atak - brzmienie natychmiast rozpoznawalne. Potężny numer. Jeden z tych, co się zdarzają kilka razy na całą karierę. Niedawno powrócili, nagrali dwie niezłe płyty, ale wiadomo - to co było 20 lat temu nie będzie nam już dane.
       
      
       
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      karolpietrzyk1976
      Czas publikacji:
      niedziela, 27 kwietnia 2014 14:48
  • poniedziałek, 21 kwietnia 2014
    • Szacunek dla słuchaczy - rzecz pierwsza

      The Soundtrack Of My Life...Pearl Jam. Drugi w kolejności zespół z okolic Seattle, który poznałem na przełomie 1991/1992. Po usłyszeniu 'Alive'  w MTV bez dyskusji pomaszerowałem zakupić ich debiut 'Ten'. Nie od razu oswoiłem tę muzykę. Niby też wrzuceni do worka z metką 'grunge', ale grali zupełnie coś innego niż Nirvana czy Soundgarden. Teraz jak tego słucham, to wydaje mi się, że bliżej im do korzennego rocka niż do alternatywy. Jedno od ponad 20 lat u Pearl Jam pozostaje niezmienne - szacunek dla słuchacza i wierność pewnemu etosowi - najpierw muzyka, potem promocja i cała reszta. I to mi się w nich podoba. Sukces komercyjny nie przewrócił im w głowie. To rzadkość. Przez całą karierę nagrywają tylko płyty dobre i bardzo dobre z olśniewającymi momentami. Na debiucie było ich chyba najwięcej. Ten to oczywistość.
       
      
       
       
      
       
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      karolpietrzyk1976
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 21 kwietnia 2014 20:44
  • czwartek, 17 kwietnia 2014
    • Cornell za późno przyjechał do Szczecina

      The Soundtrack Of My Life...Soundgarden. Czyli znów Seattle i okolice. Kilka lat temu, w ciepły, czerwcowy wieczór przez otwarte okno  przyniosło do mnie głos Chrisa Cornella śpiewającego 'Black Hole Sun'. Dźwięk ze sceny na stadonie Pogoni był słyszalny tak dobrze, że można było bez problemu odgadnąć tytuł utworu i usłyszeć śpiewany tekst.  To był Szczecin Rock Festival. Kilkanaście lat wcześniej, gdy zasłuchiwałem się w 'Badmotorfinger' i 'Superunknown'  nie uwierzyłbym, że w moim mieście coś takiego się wydarzy.  Dla mnie  stało się to o wiele za późno. Na początku lat 90 Soundgarden byli w mojej Premier League.  Koktajl pancernego momentami brzmienia, zaskakujących pomysłów aranżacyjnych, przedziwnych podziałów rytmicznych i wiercącego dziurę w mózgu głosu Cornella trafiał do mnie idealnie. 'Outshined' ma to wszystko. A najlepszy jest ten pancerny  riff. Ich muzyka zmieniła się nieco na 'Superunknown'. Niby dalej było to ciężkie granie, ale już wymykające się łatwym klasyfikacjom typu 'tu Sabbath a tu Zeppelin'. Dla mnie jedna z najlepszych gitarowych płyt wszechwag. Niedawno wrócili po 17 latach przerwy i jak gdyby nigdy nic  nagrali dobry album 'King Animal'. Ale to już nie są te emocje, co kilkanaście lat temu. Co robić, ludzie się starzeją.  I muzycy i słuchacze.
       
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      karolpietrzyk1976
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 kwietnia 2014 10:54
  • poniedziałek, 07 kwietnia 2014
    • Piosenka nafaszerowana trotylem

      The Soundtrack Of My Life...Nirvana. Czy mi się to dziś podoba, czy nie, 'Smells Like Teen Spirit' zmienił moje życie. Jak się ma 15 lat, słucha Queen, Bon Jovi, Guns N'Roses czy Metalliki i pewnego dnia włącza radio i zupełnie bez żadnego ostrzeżenia słyszy 'Smells', to się musi odbić na psychice. Słuchałem i nie wierzyłem. To tak można? Ale jak to? Taki czad? To był wstrząs i olśnienie jednocześnie.  Prosta piosenka, która przewraca do góry nogami całe myślenie o kompozycji, brzmieniu, melodii i energii w muzyce. Jak zobaczyłem obrazek,  nie przestałem się dziwić. Jedna gitara, bas i gary a robią taki czad? Dzisiaj ten klip może trochę śmieszyć. Niedługo po premierze doczekał się parodii,  a dziś po 23 latach, sam jest dość niedorzeczny.Te trampki na początku, sweterek Cobaina, pan sprzątacz (mój faworyt) i ten szalejący niemal konwulsyjnie tłum. A na dodatek napis na bębnach 'chaka' i demolka instrumentów w finale.  A to wszystko, żeby zilustrować w sumie melodyjną piosenkę, tyle że nafaszerowaną trotylem.
       
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      karolpietrzyk1976
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 07 kwietnia 2014 22:25

Tagi

Zakładki

  • Http://autystyczni.blox.pl/html

  • Http://rafalstec.blox.pl/html

  • Https://www.facebook.com/pages/Stowarzyszenie-Rodzice-dla-Szczecina/201741846620437

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa