Wpisy

  • niedziela, 30 czerwca 2013
  • sobota, 29 czerwca 2013
  • czwartek, 20 czerwca 2013
    • ŁYSA O'CONNOR

         The Soundtrack Of My Life...Sinead O'Connor. "Posłuchaj, jaka piękna piosenka", mówi moja mama i pokazuje mi w telewizorze Panasonic, rocznik 1988, teledysk,  a tam prawie łysa pani i jej głowa zajmująca cały ekran.
         Jak na tamte czasy (wiosna 1990), było to coś świeżego i zaskakującego, ale mogło się też podobać mamie i tacie. Ja akurat kończyłem swoje śpiewanie w 'Słowikach' i  gdy uwolniłem się od prób trzy razy tygodniu, nagle okazało się, że mam dużo wolnego czasu. Wypełniłem go sobie nałogowym słuchaniem muzyki, co trwało jakieś 5 lat. W tym okresie przerobiłem cały materiał z historii i współczesności szeroko pojętej muzyki rockowej, od Bryana Adamsa do Napalm Death.
         Wiosną 1990 wszyscy słuchali Sinead, bo oto nieokrzesana, młoda Irlandka porwała cały świat szczerością  swojej interpretacji numeru Prince'a. Było coś niesamowitego w tym wykonaniu. Nawet   w klipie widać, że  jej emocje na twarzy, to wszystko na serio. Cała paleta uczuć    w jednym utworze: łagodny początek, po chwili śpiewa już przez zęby, następnie krzyczy, a potem płacze. Rzadki wokalny wyczyn, słusznie doceniony. Ciekawe, jak Nothing Compares 2 U (Nic się 100bą nie równa) zabrzmiało dzisiaj  na Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie.
       
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      karolpietrzyk1976
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 czerwca 2013 22:43
  • sobota, 08 czerwca 2013
    • ABBA, ABBA, ABBA...

      The Soundtrack Of My Life...ABBA. Znam od najwcześniejszego dzieciństwa. To był mój żłobek i moje przedszkole. Przy tej muzyce uczyłem się chodzić, przy niej wyrosłem z pieluch, wypowiedziałem pierwsze słowa a  jak zasuwałem  na rowerku po długim korytarzu mieszkania dziadków na Niebuszewie też pewnie nie raz to leciało.
      Z tego, co pamiętam tata nie miał ABBY na płycie analogowej, więc tych nagrań słuchałem chyba z taśm na magnetofonie szpulowym. A brzmiało to zawsze świetnie. Proste składniki połączone ze smakiem w idealnych proporcjach. 'Gimmie, Gimmie, Gimmie' dobrze to ilustruje. Przestrzeń nagrania rozplanowana tak, że słyszymy świetnie każdy instrument. Z przodu oczywiście głosy-czyste o jasnych barwach, perfekcyjnie zharmonizowane.  Instrumenty klawiszowe i syntezatory dają utworowi rytmiczno-melodyczną konstrukcję, którą uzupełnia precyzyjnie grająca sekcja. Do tego jeszcze gitara i smyki jako przyprawy i mamy studyjny majstersztyk.
      Dzisiaj już się tak nie produkuje muzyki pop. Ten analogowy sound jest nieosiągalny we współczesnych nagraniach, chociaż nowy Daft Punk brzmi obiecująco. Póki co, ABBA ma u mnie dożywotnie miejsce na każdej imprezowej playliście. Na moim weselu też grało, a jakże.  I taką oto klamrą ten odcinek się dopiął.
       
      
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      karolpietrzyk1976
      Czas publikacji:
      sobota, 08 czerwca 2013 23:01

Tagi

Zakładki

  • Http://autystyczni.blox.pl/html

  • Http://rafalstec.blox.pl/html

  • Https://www.facebook.com/pages/Stowarzyszenie-Rodzice-dla-Szczecina/201741846620437

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa